Przejdź do treści głównej

ZNAKI POWROTU JEZUSA

CZY NADCHODZI WIELKI ZWROT – CZY MOŻE KONIEC?

Jezus wymienił swoim uczniom pewne znaki. Znaki te są zarówno zapowiedzią upadku Jerozolimy w roku 70 n.e., jak i zapowiedzią powtórnego przyjścia Jezusa oraz końca świata.

Jezus o znakach czasów – Ewangelia według św. Mateusza 24,3-14

„Jego uczniowie… zapytali: Powiedz nam, kiedy to się stanie (zniszczenie świątyni) i po czym poznamy, że przychodzisz i że nadchodzi koniec świata?

Jezus odpowiedział: „Bądźcie czujni i nie dajcie się nikomu zwieść. Wielu będzie podawać się za mnie i twierdzić: «Ja jestem Chrystusem!». W ten sposób wielu wprowadzą w błąd”.

Nie lękajcie się, gdy tu i tam wybuchną wojny. Tak musi się stać, ale to jeszcze nie koniec. Naród będzie walczył z narodem, a państwo zaatakuje państwo.

Wszędzie będą występować klęski głodu (i epidemie) oraz trzęsienia ziemi.

To wszystko to dopiero początek końca – tak jak początek bólów porodowych. Wtedy będziecie wydawani, dręczeni i zabijani. Cały świat będzie was nienawidził, ponieważ wyznajecie mnie. Kiedy nadejdzie ten czas, wielu odstąpi od wiary, będzie się wzajemnie zdradzać i nienawidzić.

Pojawi się wielu fałszywych proroków i wielu z was wprowadzi w błąd.

A ponieważ zło będzie się rozprzestrzeniać, miłość u większości ludzi ostygnie. Kto jednak wytrwa do końca, ten zostanie zbawiony. Najpierw Dobra Nowina zostanie głoszona na całym świecie, aby wszyscy ludzie usłyszeli zaproszenie do nowego świata Boga. Dopiero wtedy nadejdzie koniec.“

Czy jako osoba oświecona w ogóle wolno nam mówić o końcu świata? Już wtedy uczniowie pytali o to, a Jezus odniósł się do tej kwestii. Potwierdził, że ten świat ma swoją datę wygaśnięcia. Dlatego też i dzisiaj możemy czuć się swobodnie, mówiąc o końcu świata. Jednak, podobnie jak uczniowie Jezusa, chcemy zawsze jednocześnie mówić o Jego powrocie. To jest sedno tego przesłania. Nie chcemy jednak wyznaczać daty tego wydarzenia, ponieważ nie potrafimy tego zrobić i nie powinniśmy tego robić. Adwentyści Dnia Siódmego również nigdy nie ustalili konkretnej daty.

Jezus zarzucał swoim współczesnym, że nie zwracają uwagi na znaki czasu. (Mt 16,4) To pokazuje, że zależy mu na tym, byśmy je przestrzegali.

Odpowiedział też szczegółowo na pytanie swoich uczniów dotyczące znaków swojego powrotu. Ponieważ znaki te odnoszą się zarówno do tamtych czasów, jak i do współczesności, postarajmy się – w zakresie, w jakim znamy ówczesne okoliczności – najpierw pokrótce omówić znaki z tamtych czasów, a następnie przejść do znaków współczesnych. W przypadku znaków czasów ostatecznych decydujące znaczenie ma nie jakieś pojedyncze, lokalne wydarzenie, lecz ich skala i spełnienie na skalę światową.

Jakie znaki wymienił Jezus?

  1. Uwodzenie
  2. Wojny
  3. Głód, drogie czasy
  4. Epidemie
  5. Trzęsienie ziemi
  6. Prześladowania chrześcijan
  7. bezprawie
  8. Misja światowa
Znak: Uwodzenie

Jak wyglądała wówczas sytuacja z fałszywymi mesjaszami, zanim Jerozolima uległa zniszczeniu? Wielu podawało się w tamtych czasach za Mesjasza. Wiemy o niejakim Teudasie i Judaszu z Galilei. Podobnie o Jonatanie, Dositeuszu i Szymonie. Również przywódca zelotów Menahem, który w roku 66 n.e. pokonał wojska rzymskie, chciał być postrzegany jako mesjański zbawiciel.

Najgorsze zwiedzenie nastąpiło w rzeczywistości za sprawą ówczesnych przywódców religijnych. Ich własne interpretacje były dla nich ważniejsze niż Słowo Boże. Żydzi pierwotnie posiadali prawdziwą wiarę objawioną przez Boga. Krok po kroku zboczyli z drogi Bożej. Posługiwali się słowami Biblii, nadając im inne znaczenie. Wymieszali to, co boskie, z tym, co ludzkie. W swoich skutkach jest to jeszcze gorsze niż zwykłe kłamstwo. Tak, znak ten był wyraźnie widoczny już 1900 lat temu.

Jak wygląda dziś sytuacja z stopniowym odwracaniem ludzi od Boga i Jego Słowa?

Uwiedzenie jest głównym znakiem czasów ostatecznych. Jezus wielokrotnie wspominał właśnie o tym. Mamy do czynienia z powolnym, ale ogromnym odstępstwem od wiary, które dotarło nawet do naszego zboru.

Wielu ludzi daje się dziś zwieść i uważa, że Bóg nie istnieje. Obecnie mamy do czynienia z powszechną bezbożnością. Jest wielu, którzy zaprzeczają istnieniu Boga. Wielu twierdzi, że nie wie, czy Bóg istnieje. Są też tacy, którzy uważają się za wierzących w Boga, ale w praktyce żyją tak, jakby Go nie było.

Jedną z form bezbożności jest również materializm. Ma się wszystko. Nie potrzebuje się Boga.

Obecnie znana jest teologia głosiąca, że „Bóg umarł”. Wielu duchownych i wiernych nie wierzy już w Boga, którego przedstawia nam Słowo Boże. Fałszywi prorocy zmienili również obraz Jezusa. Zaprzeczają Jego wiecznej boskości i przedstawiają Go wyłącznie jako człowieka. Bagatelizują również przerażającą moc i istotę grzechu.

Chciałbym tu również wspomnieć o ruchu ekumenicznym. Chociaż kierują nim dobre intencje, by zjednoczyć chrześcijaństwo, to jednak pomija się przy tym Bożą prawdę.

Coraz większego rozpędu nabiera współczesna teologia, w której decydujące znaczenie mają nie Słowo Boże, lecz założenia naukowe. Ludzki rozum stawia się w niej ponad Biblią. Na uniwersytetach naucza się dziś niemal wyłącznie współczesnej teologii. Konsekwencje są odpowiednie. Biblia określa kościoły, które głoszą zmienioną ewangelię, mianem Babilonu.

Już dziś można zauważyć, że zaczyna się pojawiać mieszanka wiary chrześcijańskiej, spirytyzmu i religii pogańskich. Pomyślmy o jodze, medytacji transcendentalnej, zen, New Age i wielu innych.

Sposób uwodzenia, o którym właściwie sądzono, że w dzisiejszych czasach już nie istnieje, odnosi dziś coraz to nowe sukcesy. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju tajemnicze praktyki, dzięki którym człowiek wierzy, że rozwija w sobie wyższe zdolności:

Okultyzm, spirytyzm, ezoteryka: zjawiska te rozprzestrzeniły się w ostatnich dziesięcioleciach niczym zaraza. Wkradły się one również do środowiska kościelnego. Mam tu na myśli zjawiska charyzmatyczne, takie jak „błogosławieństwo z Toronto“, uzdrawianie okultystyczne, a także mówienie językami, które nie jest darem znajomości języków obcych.

Kuszeniem jest również światowy optymizm. Niektórzy nawet dzisiaj uważają, że postęp będzie trwał w nieskończoność. Że dzięki technologii wszystko jest możliwe. Są ślepi na negatywne strony naszego rozwoju albo sądzą, że jeśli się postaramy, to znów wszystko uda nam się opanować. Warto tu również wspomnieć o ruchu, który woła: „Pokój, pokój!”, choć o pokoju nie ma mowy (1 Tes. 5,3).

Uwodziciel Samookłamanie: Niektórzy przekręcają sobie w głowie wolę Bożą, żeby nie musieć jej wypełniać. Przykład: załóżmy, że ojciec mówi do swojego dziecka: „Idź spać!“, wtedy dziecko dobrze wie, o co chodzi. Gdyby dziecko postąpiło tak, jak niektórzy postępują w sprawach wiary, mogłoby powiedzieć sobie: „Ojciec mówi: Idź spać. Tak naprawdę ma na myśli, że jesteś zmęczony. Nie chce, żebym był zmęczony. Mogę też przezwyciężyć swoje zmęczenie, idąc się bawić. Więc idę się bawić. W ten sposób też byłem posłuszny ojcu“. To jest samooszukiwanie się. Wielu to praktykuje.

Celem Mistrza Uwodzenia jest to, by ludzie przestali ufać Bogu i nie byli Mu posłuszni. Jego metodę możemy przeanalizować w 3 rozdziale Księgi Rodzaju. W przypadku Ewy i Adama udało mu się to w jednej kwestii.

Dla wielu z nas dzisiaj posunął się on już znacznie dalej niż tylko do uwiedzenia nas w jednej sprawie. Czy mogę zapytać, czy chcesz zmierzyć się z tą sprawą? Czy z Bożą pomocą chcemy to zmienić? Zjawisko „uwodzenia“ odnosi dziś wielkie sukcesy.

Temat: Wojny

A co z znakiem wojen, groźbami wojennymi i buntem jednego narodu przeciwko drugiemu? Można by zaprotestować, że wojny przecież zawsze miały miejsce. To prawda! Jeśli więc wojna ma być znakiem, to muszą pojawić się nowe, szczególne i globalne zjawiska. Niemniej jednak chciałbym zaryzykować następującą uwagę: czy sam fakt, że wojny wciąż istnieją, nie jest już znakiem, że słowa Jezusa są prawdziwe? W końcu przy tak mądrych ludziach, jakimi jesteśmy, w ogóle nie powinno już być wojen. Humanizm głosi tezę, że gdyby tylko ludzie byli wykształceni, liczba zbrodni zmniejszyłaby się. Historia współczesna pokazuje nam coś innego. Fakt, że pomimo ogromnych postępów w dziedzinie edukacji nadal toczą się wojny, jest również znakiem, że spełnia się słowo Jezusa.

Naród przeciwko narodowi: nie było ani jednego tygodnia, w którym ludzie nie zabijali na masową skalę innych ludzi. W pamięci pozostają nam tylko największe wydarzenia, takie jak te w Rwandzie, gdzie Hutu wymordowali Tutsi. Konflikty zbrojne i masowe eksterminacje miały miejsce w byłej Jugosławii, niemal na progu naszych drzwi. Konflikty na wschodzie, na terenach byłego Związku Radzieckiego, do dziś nie ustają. Są to wydarzenia, których już nie uważano za możliwe. Bliski Wschód i konflikty arabskie nieustannie uświadamiają nam, że również – a nawet przede wszystkim – dzisiejsza ludzkość siedzi na beczce prochu.

Obecnie codziennie słyszymy w mediach o groźbach wojennych. W czasach ostatecznych wojny, ze względu na ich nasilenie i globalny zasięg, stały się znakiem powtórnego przyjścia Jezusa. XX wiek naznaczony był dwiema wojnami światowymi. To, czego wcześniej nie można było sobie wyobrazić, stało się brutalną rzeczywistością. Liczbę ofiar obu wojen światowych – zarówno wśród żołnierzy, jak i ludności cywilnej – szacuje się na ponad 100 milionów ludzi. Od tamtej pory w wojnach zginęło już kolejne 25 milionów osób. Straty w ludziach i wartościach były w tych wojnach światowych zdecydowanie większe niż we wszystkich poprzednich konfliktach zbrojnych.

A jak wygląda sytuacja w zakresie rozwoju broni? Obecnie dysponujemy bronią atomową, bakteriologiczną i chemiczną. Jeszcze w 1944 roku do zniszczenia Francji potrzeba byłoby 100 milionów bomb o masie 20 centnerów. Dzisiaj prawdopodobnie wystarczyłaby jedna bomba o mocy gigatony, by zniszczyć całą Ziemię. Obecnie można skażać całe kraje bronią bakteriologiczną lub chemiczną, i to w sposób niewidoczny, bez zapachu i smaku.

A jak wygląda sytuacja z wydatkami na zbrojenia? To kwoty astronomiczne. Pomimo chwilowego złagodzenia napięć na zbrojenia wydaje się więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Zbrojenia i konflikty pochłaniają środki, które są tak bardzo potrzebne do skutecznego zwalczania nędzy ludzkości. Ameryka ma więcej długów niż wszystkie inne kraje razem wzięte. Jednak wszystkie te samoloty wojskowe, czołgi, okręty i najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, które z najwyższą finezją i najwyższą precyzją eliminują wroga, nie przynoszą prawdziwego, trwałego pokoju, lecz pochłaniają ogromne sumy, które byłyby bardzo potrzebne w innych obszarach.

Znaki: głód, trudne czasy

Jak to wtedy wyglądało?

Biblia wspomina o tym w Dziejach Apostolskich 11,28, a historia to potwierdza: „Agabus, kierowany przez Ducha Świętego, przepowiedział wielki głód na całym świecie, który następnie nastąpił za panowania cesarza Klaudiusza“.“ Znak ten był już wtedy widoczny.

Jak wygląda sytuacja dzisiaj?

XX wiek przeszedł do historii jako epoka największych klęsk głodu. Podczas obu wojen światowych zginęło z głodu wiele osób. W latach 1921–1922 w Rosji i Chinach zginęło łącznie 38 milionów osób z głodu. Słynny polarnik, dr Nansen z Norwegii, był wówczas kierownikiem akcji pomocy dla Rosji. Napisał, że ten głód był „bez wątpienia najstraszniejszym, jaki kiedykolwiek odnotowano w historii ludzkości“. Okrucieństwo głodu było tak wielkie, że na rozległych obszarach panowało kanibalizm. W latach 1928–1930 w Rosji i Chinach ponownie zmarły z głodu miliony ludzi. Pomyślmy o klęskach głodu w regionie Sahelu i na Rogu Afryki.

Do tej pory na całym świecie odnotowano wiele sukcesów w walce z głodem. Mimo to ponad 800 milionów ludzi cierpi z powodu głodu. Każdego roku z powodu głodu umiera ponad 9 milionów ludzi – co 3 sekundy umiera z głodu jedna osoba, głównie w krajach wschodzących, a większość z nich to dzieci. Co siódme dziecko ma niedowagę, a co czwarte cierpi na chroniczne niedożywienie.

Podczas gdy w krajach dotkniętych głodem żyją setki milionów dzieci w wieku do 15 lat, które nigdy nie piły mleka, nigdy nie miały na nogach butów i nigdy nie otrzymały lekarstw, u nas uczniowie codziennie wyrzucają niezliczone kanapki z przerw.

Dlaczego właściwie nasz czas jest tak cenny?

Oprócz wspomnianych już wydatków na zbrojenia, korupcja, wyzysk, bezgraniczna rozrzutność, niesprawiedliwy podział dochodów, absurdalne spekulacje i wiele innych czynników przyczynia się do tego, że dobrobyt rozdziela się między coraz mniejszą liczbę osób. Bogaci stają się coraz bogatsi, klasa średnia coraz mniejsza, a coraz więcej ludzi popada w ubóstwo, nawet w tak zwanych krajach zamożnych.

Ludzie żyją ponad stan. Nie ma już prawie żadnej dziedziny, w której nie ma długów. Zarówno w polityce, jak i w gospodarce, a także w życiu prywatnym, inwestuje się w wiele rzeczy, na które w ogóle nie można sobie pozwolić. Przychody i wydatki nie pozostają w zdrowej równowadze. Ciężko wypracowany dobrobyt wpada w pułapkę zadłużenia. Często nie ocenia się przy tym właściwie własnej sytuacji. Materializm ma zapewne głębokie korzenie w ludzkim sercu, które niemal naturalnie skupia się na samym sobie.

Biblia mówi o egoizmie w czasach ostatecznych:

„Gdy nadejdzie koniec świata, nadejdą ciężkie czasy. Wtedy ludzie staną się samolubni, chciwi, chełpliwi i zarozumiali. Będą obrażać swoich bliźnich, nie będą słuchać rodziców i nie będą już czuli szacunku przed niczym.

“Są niewdzięczni, bez serca i nieprzejednani, oszczerczy, nieopanowani i agresywni; nienawidzą dobra, są niewierni i niegodni zaufania, a ponadto nadęci z powodu swojej arogancji”. 2 Tm 3,1-4

Trzeba tu również pamiętać o napięciach między kapitałem a pracą: z jednej strony ogromne bogactwo, z drugiej – wielka bieda. Na ten temat List Jakuba 5,1-6 zawiera ważne przepowiednie:

„Słuchajcie, bogacze! Płaczcie i lamentujcie nad nędzą, która was czeka! … W ostatnich dniach świata zgromadziliście bogactwa. Odmówiliście mężczyznom, którzy pracowali na waszych polach, należnego im wynagrodzenia. To woła do nieba!“

Oczywiście dotyczy to poszczególnych krajów świata w różnym stopniu. „Głód, drogie czasy“? Tak, ten znak również jest dziś wyraźnie widoczny.

Znak: epidemie

Jak wygląda obecnie sytuacja w zakresie epidemii i skażenia Ziemi? Po I wojnie światowej grypa i inne epidemie pochłonęły 40 milionów ofiar na całym świecie. Chociaż w sektorze opieki zdrowotnej inwestuje się niewiarygodne kwoty, a liczba placówek medycznych i lekarzy jest większa niż kiedykolwiek, ludzkość cierpi dziś na niezliczoną liczbę chorób. Niezależnie od tego, czy chodzi o nowotwory, choroby układu krążenia, czy też wiele tak zwanych chorób cywilizacyjnych – warunki życia mogą być jeszcze tak dobre, jak tylko to możliwe, ale choroby zawsze pozostaną plagą. Wiele z nich wynika z trybu życia człowieka, a także jest konsekwencją coraz bardziej zniszczonego środowiska naturalnego.

Wydaje się, że AIDS, choroba Alzheimera, schorzenia kości i mięśni, wypalenie zawodowe oraz wiele chorób psychicznych również nie da się wyeliminować ze współczesnego świata.

Aby coraz szybciej osiągać jak największe zyski, ludzie wykorzystują również zwierzęta. W rezultacie zwierzęta te chorują. Ma to wpływ na ludzi poprzez ich odżywianie. Myślę, że w tym kontekście warto również wspomnieć o epidemicznym rozprzestrzenianiu się chorób uzależnień.

Epidemie te wiążą się jednak również ze zanieczyszczeniem wody i powietrza. Dzięki chemii, naszym samochodom, wysokiemu zapotrzebowaniu na energię i naszemu nowoczesnemu stylowi życia udało nam się w ciągu jednego pokolenia doprowadzić Ziemię na skraj zagłady.

Naukowcy twierdzą, że nawet gdyby natychmiast zaprzestać wszelkiego zanieczyszczania i wyzysku, Ziemi nie dałoby się już uratować.

Słowo Boże potwierdza te obawy. W Księdze Izajasza 51,6 czytamy: „Spójrzcie w niebo: rozproszy się ono jak dym. Spójrzcie na ziemię pod waszymi stopami: rozpadnie się ona jak stara szata, a jej mieszkańcy zginą jak muchy.“

W Księdze Objawienia, w rozdziale 11, wersecie 18, napisano: „Nadszedł czas kary dla wszystkich, którzy niszczą Ziemię. Teraz to oni sami zostaną zniszczeni.“

W ekologii Ziemi zachodzą ogromne przemiany. Stosowanie środków chemicznych, modyfikowanych nasion oraz podawanie zwierzętom hormonów i antybiotyków nieustannie zanieczyszcza naszą planetę.

Aby umożliwić hodowlę dużych stad bydła, lasy deszczowe na całym świecie są wypalane w tempie ponad 10 hektarów na minutę. Odpowiada to powierzchni niemal równej łącznej powierzchni Holandii i Belgii. Powoduje to znaczny spadek zawartości tlenu. Lasy na całym świecie są niszczone przez kwaśne deszcze. Powstają one z kolei w wyniku nadmiernego obciążenia atmosfery naszymi trującymi gazami. Dziury ozonowe i zanieczyszczenie pyłem zawieszonym to tylko dwa kolejne problemy, które nękają naszą Ziemię, a tym samym także nas samych. W wyniku zmian w atmosferze związanych z zanieczyszczeniem prędkości wiatru stale rosną.

Efekt cieplarniany powoduje zmiany klimatu wraz ze wszystkimi ich konsekwencjami. Sytuacja na Ziemi staje się coraz gorsza. W wyniku tych okoliczności oraz nieodpowiedniego gospodarowania, takiego jak monokultury, wysychają ogromne zbiorniki słodkiej wody, np. Jezioro Aralskie i Jezioro Czad. Powstaje niedobór wody pitnej, a na wielu obszarach nie ma już wody nadającej się do spożycia.

Do wody trafiają ogromne ilości zanieczyszczeń, substancji chemicznych i odchodów. Rzeki i morza są zanieczyszczone. Szacuje się, że w oceanach znajduje się 142 miliony ton śmieci, a na każdym kilometrze kwadratowym powierzchni morza unosi się nawet 18 000 cząstek odpadów z tworzyw sztucznych. Każdego dnia w zanieczyszczonych wodach giną tysiące delfinów. Niezliczone ryby i inne organizmy morskie chorują i giną, mimo że coraz więcej organizacji walczy z trwającym zanieczyszczeniem.

Zatopione pojemniki z gazami bojowymi z ostatniej wojny powoli rdzewieją. Do tego dochodzą wycieki substancji chemicznych, wypadki tankowców i nieoczyszczone ścieki. Tak wygląda sytuacja na całym świecie. Substancje toksyczne coraz bardziej kumulują się w łańcuchu pokarmowym. Wiemy, że stężenie DDT – substancji obecnie zakazanej – wzrasta nawet 750 000-krotnie. Dlatego spożywanie mięsa jest dziś znacznie bardziej niebezpieczne niż dieta roślinna.

Biblia mówi: Ziemia starzeje się jak szata. Ludzie ją niszczą. Świat nauki jest bardzo pesymistyczny i ma do tego pełne prawo. Jedynymi, którzy mają uzasadnioną nadzieję, są ci, którzy ufają Temu, który powiedział: „Powrócę i zabiorę was do siebie”. (J 14,3)

Ten sam człowiek powiedział: „Zmieniam wszystko od nowa“ (Ap 21,5). Znak „epidemii i zakażenia“ objawia się w dramatyczny sposób. Jest to również wyraźny znak, o którym Jezus mówił w swoim przemówieniu dotyczącym czasów ostatecznych.

Znak: trzęsienie ziemi

Jak wyglądała sytuacja przed zniszczeniem Jerozolimy?

Doniesiono o intensywnej aktywności sejsmicznej: trzęsienia ziemi na Krecie, w Smyrnie, Milecie, na Chios, Samos, w Rzymie i Kolosach.

Miasta Laodycea i Hieropolis uległy zniszczeniu w wyniku trzęsień ziemi. Szczególnie znane jest zniszczenie Pompejów w 63 r. n.e.

A dzisiaj?

Również w tym przypadku od czasu do czasu słyszy się zarzut: trzęsienia ziemi zdarzały się od zawsze. To prawda! Jeśli więc ma to być jakiś szczególny znak, to w tej dziedzinie musi dziać się coś wyjątkowego. Statystyki trzęsień ziemi wskazują na znaczny wzrost ich częstotliwości. Czy wynika to wyłącznie z lepszych przyrządów pomiarowych? Jeśli jeszcze kilka lat temu przyrządy te rejestrowały w ciągu dziesięciu minut może 2–3 drgania, to dziś w tym samym czasie rejestrują ich setki. Poważne trzęsienia ziemi odnotowywano od zawsze. W ciągu 1100 lat, od 800 do 1900 roku n.e., miało miejsce 9 poważnych trzęsień ziemi. W XX wieku odnotowano 15 poważnych trzęsień ziemi. To około czterdziestokrotny wzrost.

Ogromne sztuczne zbiorniki wodne budzą równie duże kontrowersje, co podziemne próby bomb atomowych. Oba te czynniki mogą wywoływać trzęsienia ziemi. Niektórzy naukowcy są o tym przekonani.

Czy mogę jeszcze pokrótce wymienić klęski żywiołowe: erupcje wulkanów, skrajną suszę, a z drugiej strony potop – są regiony, gdzie w ciągu jednego dnia odnotowano opady sięgające prawie dwóch metrów na metr kwadratowy –, burze wszelkiego rodzaju, tsunami itp. Również ten znak przemawia jasno.

Hasło: Prześladowania chrześcijan

A co z tym znakiem przed upadkiem Jerozolimy? Wielka i potężna wspólnota religijna tamtych czasów doprowadziła do ukrzyżowania Jezusa, rzekomo za to, że bluźnił Bogu. Twierdzili, że działają w imieniu Boga. Oskarżali Jezusa o to, że nauczał lud, by „naruszał przepisy przodków“.

Oskarżyli go więc o to, że nie przestrzega tradycji. Jezus odpowiedział im: „Odkładacie na bok przykazania Boże, a trzymacie się ludzkich przepisów“.“ (Ewangelia według św. Marka 7,8) Udało im się wówczas skłonić Rzymian, czyli władze państwowe, do zabicia Jezusa. Apostołowie i pierwotna wspólnota chrześcijańska byli brutalnie prześladowani przez dominujące wspólnoty religijne i nazywani sekciarzami.

Drugim prześladowcą w tamtych czasach było państwo. Myślę, że wystarczy, jeśli wymienię jedno imię: Neron. Pod rządami tego rzymskiego cesarza wspólnota chrześcijańska doświadczyła okrutnych i krwawych prześladowań. Neron zmarł na krótko przed upadkiem Jerozolimy. Dlaczego państwo prześladowało chrześcijan, skoro byli oni najlepszymi obywatelami? Ponieważ dla chrześcijan istniała i nadal istnieje granica w stosunku do państwa. Brzmi ona: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. (Dz 5,29)

Trzecim zagrożeniem byli fałszywi bracia. Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 24,10: „Kiedy nadejdzie ten czas, wielu odstąpi od wiary, będzie się wzajemnie zdradzać i nienawidzić“.“ Chrześcijanie, którzy nie byli wierni w wierze, zdradzali i nienawidzili swoich braci i siostry w wierze.

Prześladowania w tamtych czasach pochodziły więc z trzech stron: ze strony Kościoła, państwa oraz fałszywych braci.

Jak wygląda sytuacja z prześladowaniami w naszych czasach? XX wiek przeszedł do historii jako stulecie największych prześladowań chrześcijan. Jednak w XXI wieku liczba osób prześladowanych jest jeszcze większa. Obecnie są to takie kraje jak Korea Północna, Afganistan, Somalia, Libia, Pakistan, Sudan, Erytrea, Jemen, Iran i Indie. Państwa te zajmują obecnie (2019 r.) pierwsze dziesięć miejsc na liście 50 krajów w Światowym Indeksie Prześladowań. Chrześcijanie są zabijani, torturowani, pozbawiani wszystkiego, a także wypędzani i wykluczani ze społeczeństwa. Skala prześladowań przewyższa wszystko, co miało miejsce dotychczas – i to w XXI wieku! Prześladowania są znakiem końca, o którym mówił Jezus. Dlatego musimy mieć świadomość, że świat jako całość nie stał się tak naprawdę lepszy – nawet jeśli na Zachodzie cieszymy się swobodami i możliwościami, o których reszta świata może tylko marzyć. Jak korzystamy z tej wolności? Czy ją doceniamy i wykorzystujemy?

Symbol: bezprawie

Wzrost bezprawia, zarówno w skali ogólnej, jak i lokalnej, jest znakiem czasów ostatecznych, który przejawia się w ogromnym wzroście przestępczości.

Istnieją gałęzie gospodarki, a nawet państwa, które w znacznym stopniu znajdują się pod kontrolą przestępczości zorganizowanej. Niezależnie od tego, czy chodzi o mafię, czy o podobnie zorganizowane grupy – żadne państwo, żaden zakątek świata nie pozostaje od tego wolny. Przestępczość zorganizowana rozprzestrzenia się coraz bardziej niczym nowotwór.

Prezes Federalnego Urzędu Kryminalnego już wiele lat temu powiedział o kradzieżach w Niemczech: „Kradzież stała się u nas sportem narodowym”. Sytuacja ta nie ulegnie poprawie ze względu na wysokie bezrobocie na całym świecie. Szybki wzrost liczby ludności również przyczynia się do nasilenia bezprawia. Miasta na całym świecie rozrastają się dwa razy szybciej niż obszary wiejskie; są one również głównymi ogniskami przestępczości.

Warto tu również wspomnieć o coraz większej korupcji. Jeden z wysokich rangą urzędników wymiaru sprawiedliwości w Niemczech powiedział: „Kiedyś mieliśmy pojedyncze czarne owce. Dzisiaj są to całe stada“.“

Symbol: Misja światowa

Do tej pory mówiliśmy wyłącznie o negatywnych zjawiskach. O nich Jezus powiedział: „To wszystko to dopiero początek końca – podobnie jak początek bólów porodowych“. Jeśli chodzi o powrót Jezusa, znajdujemy się więc – mówiąc obrazowo – pomiędzy początkiem bólów porodowych a samym porodem. Poród został więc już zapoczątkowany.

A teraz nadchodzi najważniejszy znak końca. Jest to jedyny pozytywny znak. „Najpierw Dobra Nowina zostanie ogłoszona na całym świecie, aby wszyscy ludzie usłyszeli zaproszenie do nowego świata Boga. Dopiero wtedy nadejdzie koniec.“ (Mt 24,14)

Dokładnie brzmi to tak: „A ta Ewangelia, czyli Dobra Nowina” – oznacza to, że głoszona będzie prawdziwa, niezmieniona i niezafałszowana Ewangelia, którą głosił Jezus Chrystus. W Apokalipsie 14,6 nazywa się ją ewangelią wieczną, co oznacza, że prawdziwa ewangelia nigdy nie straci swojej aktualności.

Ten tekst stanowi obietnicę Jezusa, że w czasach ostatecznych, jako znak Jego powtórnego przyjścia, Ewangelia będzie głoszona na całym świecie. Dzieje się to już teraz i będzie się nasilać.

A co z hasłem „misja światowa“? Jak wyglądała sytuacja przed upadkiem Jerozolimy? Pierwsi chrześcijanie rzeczywiście zdołali w swoim pokoleniu nieść Ewangelię ówczesnemu światu, którego populacja była znacznie mniejsza. Świadczy o tym Słowo Boże, przekazane przez apostoła Pawła w Liście do Kolosan 1,6: „Ta Dobra Nowina jest znana nie tylko wśród was, ale na całym świecie.“ Werset 23: „Ta Dobra Nowina została ogłoszona całemu światu.“ O ile mi wiadomo, od czasów pierwotnego chrześcijaństwa nigdy więcej tego nie osiągnięto. Jednak dzięki łasce i pomocy Boga zostanie to osiągnięte w czasach ostatecznych. Głoszenie Ewangelii wszystkim mieszkańcom ziemi, wszystkim ludom i narodom, ludziom wszystkich języków – oto nasze zadanie. Zostanie ono wypełnione, ponieważ tak powiedział Jezus i ponieważ czuwa nad tym Ten, który ma wszelką władzę w niebie i na ziemi.

Jak wygląda dziś kwestia misji światowej? Możemy tu dostrzec kilka istotnych punktów: można powiedzieć, że około 1960 roku w kościołach na nowo odkryto tak zwanego świeckiego. Przed tym czasem nawet większość kościołów wolnych stała się kościołami pastorskimi. Potem jednak nastąpił powrót do biblijnych zasad. Wszędzie na świecie, gdzie dzisiaj ewangelizacja zdecydowanie posuwa się naprzód, uczestniczą w niej członkowie wspólnoty. To kamień milowy.

Mniej więcej w latach 1989/90 zaczęło dominować nowe podejście do misji światowej. Do tego czasu przyjmowano następujące założenie: na świecie jest około 230 krajów. W ponad 200 z nich są już chrześcijanie.

Te 30 krajów, do których nie dotarliśmy, to małe kraje. A więc jesteśmy już daleko.

Wtedy zaczęło dominować nowe podejście. Podzielono świat na obszary, z których każdy liczył milion mieszkańców. W 1990 roku my, adwentyści dnia siódmego, stwierdziliśmy, że w 2300 takich obszarach, z których każdy liczył milion mieszkańców, nie mamy jeszcze żadnych zborów. Postawiliśmy sobie wówczas za cel, by z Bożą pomocą założyć zbory we wszystkich tych dotąd nieobjętych ewangelizacją obszarach. W międzyczasie poczyniliśmy w tej kwestii znaczne postępy. Plan ten nazywamy Misją Globalną. W rzeczywistości około 450 kościołów i organizacji misyjnych ma plany dotarcia z ewangelią do całego świata. 250 z tych planów ma być obecnie w trakcie realizacji. W naszym wolnym kościele podjęto już działania w połowie tych obszarów. Mamy dziesiątki tysięcy misjonarzy terenowych na terenach dotąd nieobjętych ewangelizacją. Większość z nich to świeccy, którzy pełnią tę służbę na własny koszt lub przy bardzo niewielkim dofinansowaniu. Istnieje ogromne zapotrzebowanie na misjonarzy. Każdego roku trzeba wysyłać jeszcze tysiące osób.

W ramach naszej misji możemy również korzystać ze wszystkich nowoczesnych środków technicznych: samolotów misyjnych, statków misyjnych, radia, telewizji, satelitów, kaset audio i wideo, płyt CD, kursy biblijne na odległość, rozpowszechnianie literatury, takiej jak ulotki, czasopisma, książki, ogłoszenia, komputery, faks, e-mail, Internet, osobista ewangelizacja od człowieka do człowieka, spotkania domowe, seminaria i wielkie akcje ewangelizacyjne, misja medyczna, pomoc rozwojowa i pomoc w przypadku katastrof. Obecnie obserwujemy, że nowoczesna technologia jest w coraz większym stopniu wykorzystywana do szerzenia Ewangelii, a także, że ponownie tysiące ludzi wyruszają na misje. Ponadto widzimy, że również w kraju wielu ludzi odradza się duchowo, by służyć Panu swoimi darami.

Około 1800 roku rozpoczęto tworzenie towarzystw biblijnych w celu szerzenia Słowa Bożego. Towarzystwa biblijne przeszły ogromny rozwój. Słowo Boże jest dziś dostępne w całości lub we fragmentach w znacznie ponad 2 000 języków. Kolejne języki będą dodawane.

Nadchodzi Zbawiciel

W Grecji istniał słynny „węzeł gordyjski“. Legenda głosiła, że ten, kto zdoła go rozwiązać, zdobędzie panowanie nad światem. Pewnego dnia przybył tam Aleksander Wielki. Rozciął ten skomplikowany węzeł swoim mieczem. Węzeł gordyjski był dziecinną zabawą w porównaniu z problemami naszych czasów. Biblia pokazuje nam jednak, że istnieje Ktoś, kto rozwiąże węzeł światowych problemów i to Jemu przypadnie panowanie nad światem: Jezus Chrystus. Po wyjaśnieniu znaków zapowiadających Jego przyjście powiedział: „… gdy ujrzycie, że to wszystko się dzieje, wtedy będziecie wiedzieć, że koniec jest tuż tuż.“ (Mt 24,33)

W swoim wielkim przemówieniu o powtórnym przyjściu Jezus posłużył się pewnym obrazem. Mówił o „bólu porodowym“. (Mt 24,8). Jak przebiegają skurcze przed porodem? Pojawiają się w coraz krótszych odstępach czasu i nasilają się. Jest to trafna metafora rozwoju katastrof: pojawiają się coraz szybciej i stają się coraz silniejsze.

Zmiana czy koniec?

Czy stoimy u progu wielkiego zwrotu, czy też zbliża się nasz koniec? To pytanie jest błędne. Zarówno wielki zwrot, jak i koniec świata nadejdą – i to jednocześnie. To, czy spotka nas jedno, czy drugie, zależy wyłącznie od nas samych. Ostatnie wezwanie Boga do łaski jest głoszone z wielką mocą. Wkrótce dotrze ona do wszystkich, a nasz Pan Jezus pojawi się w mocy i chwale.

ZADZWOŃ CZAT