Przejdź do treści głównej

Genialny pomysł Boga

Służyć, dawać, pomagać! Dlaczego i po co?

Na pierwszy rzut oka temat ten wydaje się „nie na czasie“, bo kto chciałby być postrzegany jako sługa? O wiele chętniej sami decydujemy o swoim życiu – a jeśli to możliwe, to jeszcze kontrolujemy innych.

Mimo to życie nie jest możliwe bez „służenia, dawania i pomagania“. Bóg stworzył nasz świat tak, by jedne istoty służyły innym, pomagały im i dawały im coś od siebie! Bez fotosyntezy zachodzącej w zielonych roślinach nie mielibyśmy tlenu do oddychania. A nasz CO₂ z kolei pomaga roślinom. Atomy, komórki, obiegi i wzajemne oddziaływania mówią tym samym językiem: wszystkie współpracują „ramię w ramię“ i są od siebie zależne.

Część 1: PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU
Za kim podążam? Za duchem czasu czy za Słowem Bożym?

„Naturalny“ człowiek pragnie, by inni pracowali dla niego, sam jednak nie jest gotów służyć innym. Tak samo jest w przypadku „cielesnego“ chrześcijanina.

Również faryzeusze i uczeni w Piśmie w czasach Jezusa kierowali się takim podejściem (zob. Ewangelia według św. Mateusza 23,4-7). Jednak Jezus wzywa nas do czegoś innego: „Największy spośród was niech będzie waszym sługą.“ (Mt 23,11) Większość ludzi uważa, że takie podejście przyniesie im same szkody, ale jest dokładnie odwrotnie!

Dwa różne podejścia

Ponieważ Bóg jest miłością (1 List św. Jana 4,16), Jego podstawową postawą jest: dawanie!

On jednak nie chce tylko nam dawać, ale pragnie, abyśmy dawali innym, a w zamian otrzymujemy więcej, niż gdyby obdarzył nas bezpośrednio. W ten sposób błogosławieństwo otrzymuje nie tylko jedna osoba, ale wiele osób, często bardzo wiele, a czasem nawet cały świat. To jest genialny sposób działania Boga.

Ponieważ Zły jest egoistą (Izajasz 14,13–14: „Chcę wywyższyć mój tron ponad gwiazdy Boże…“), Jego podstawowe nastawienie to: Ja! Ja! Ja! Brać! Mieć! Egoizm! Być największym!

Prawo przyczyny i skutku

„Boska mądrość ustanowiła w planie zbawienia prawo przyczyny i skutku, zgodnie z którym wszelkiego rodzaju dobre uczynki podwójnie błogosławiony zostaną. Kto pomaga potrzebującym, błogosławi innych i jest jeszcze bardziej obdarzeni łaską. Bóg mógłby osiągnąć swój cel, jakim jest zbawienie grzeszników, bez pomocy ludzi; wiedział jednak, że człowiek nie może być szczęśliwy, jeśli nie weźmie udziału w tym wielkim dziele, kultywując w sobie samozaparcie i życzliwość. … Abyśmy nie stracili błogosławionych owoców życzliwości, nasz Zbawiciel opracował plan, aby pozyskać nas jako swoich współpracowników.“ (Z skarbnicy świadectw, tom 1 (Hamburg 1956), s. 327)

Przyjrzyjmy się temu cytatowi nieco dokładniej:

› Każdy rodzaj dobroczynności jest podwójnie błogosławiony: zarówno ten, kto ją czyni, jak i ten, kto ją otrzymuje, otrzymuje błogosławieństwo.

› W ten sposób dawca otrzymuje jeszcze większe błogosławieństwo niż odbiorca. Doświadcza on, że: praktykowanie samozaparcia i okazywanie innym życzliwości uszlachetnia charakter i sprawia, że sam staje się szczęśliwy!

› Ponadto dzięki temu nawiązuje się wiele kontaktów z innymi ludźmi, które w niektórych przypadkach mogą nawet przerodzić się w prawdziwą przyjaźń.

› Bycie prawdziwym współpracownikiem Boga oznacza również prowadzenie innych do Jezusa. To umacnia naszą wiarę i wywołuje w nas głęboką radość.

Co Bóg w nas wywołuje, gdy służymy, pomagamy, dajemy, ofiarowujemy i błogosławimy?
  1. Dzięki temu wzrasta nasza życzliwość wobec innych. Jest to proces uzdrawiający nasz egoizm.
  2. Nasza służba jest błogosławieństwem dla innych i często budzi ich sympatię.
  3. Służba, dawanie i pomaganie odbijają się na nas; w ten sposób Bóg obdarza nas błogosławieństwem, które działa z mocą wsteczną
  4. Uczymy się poprzez działanie. Służąc innym, kształtujemy w sobie życzliwy charakter oraz rozwijamy nasze umiejętności praktyczne, intelektualne i duchowe.
  5. Służba pozwala mi pozostać blisko Serca Jezusa. Kto bowiem myśli wyłącznie o sobie, ten stopniowo niszczy swoją przyjaźń z Bogiem – a tym samym swoje życie duchowe.
  6. Kto jest gotów służyć pomocą, zapobiega napięciom i kłótniom w rodzinie, w pracy i w życiu społecznym.

Biblijny przykład dzielenia się

Wspaniały przykład biblijny znajdujemy w Ewangelii św. Jana 6,9-13. Czy pamiętamy o nakarmieniu 5 000 mężczyzn wraz z ich żonami i dziećmi? Pewien chłopiec podarował Jezusowi pięć małych chlebów jęczmiennych i dwie ryby. Jezus podziękował Bogu za ten pokarm, rozmnożył go i tym niewielkim darem nakarmił wielki tłum. Chłopiec oddał Jezusowi wszystko, co miał.

Najwyraźniej nie ukrywał niczego przed nikim. Ale myślę, że na pewno najadł się do syta! A to doświadczenie z pewnością sprawiło mu ogromną radość. Na pewno przez całe życie pamiętał tę historię.

Krótki przykład z Boliwii

„Podwójne błogosławieństwo dzięki dzieleniu się. Jakie niesamowite błogosławieństwa otrzymałem dzięki lekturze tej książki Kroki prowadzące do osobistego przebudzenia otrzymuję. Każdego ranka podczas naszej modlitwy przekazuję te treści naszym studentom w szkole misyjnej. Dzięki przygotowywaniu i przekazywaniu tych treści otrzymuję dwa razy więcej błogosławieństw niż oni. W Królestwie Bożym zawsze tak właśnie jest: ten, kto daje, otrzymuje zawsze więcej niż ten, kto otrzymuje“. (D. K., Boliwia/Ameryka Południowa, #132)

Pomaganie to dobra sprawa

To, co Bóg pierwotnie zaszczepił w sercu człowieka, widzimy na przykładzie małych dzieci. Chcą one „pomagać“ swoim rodzicom. Dlaczego dobrze jest, gdy rodzice to akceptują i potrafią się z tego cieszyć, mimo że ta „pomoc“ początkowo oznacza dla nich jeszcze więcej pracy? To oczywiste: dziecko, „pomagając“ lub „służąc“, rozwija swoje umiejętności praktyczne i umysłowe. Cieszy się ze wszystkiego, co może robić, nawet jeśli na początku nie wychodzi mu to zbyt dobrze. Im częściej dziecko może „pomagać“, tym lepsze wyniki będzie osiągać.

I pewnego dnia dziecko naprawdę staje się pomocą dla swoich rodziców. Dziecko potrafi już coś zrobić. A jeśli będzie mogło nauczyć się pomagać w najróżniejszych dziedzinach, w końcu osiągnie biegłość w wielu z nich.

Co by się stało, gdyby rodzice nie pozwalali dziecku „chcieć pomagać“? Dziecko czuje się poniżone i traci chęć do oferowania swojej pomocy. W przyszłości z większym trudem nauczy się „radzić sobie w życiu“.

Współpracownicy Jezusa – dlaczego i po co?

Jezus, nasz wielki wzór do naśladowania, przyszedł na tę ziemię: „… aby służyć i oddać swoje życie jako okup za wielu.“ (Ewangelia według św. Mateusza 20,28)

Psalmista wzywa nas: „Służcie Panu z radością; przychodźcie przed Jego oblicze z okrzykami radości!“ (Psalm 100,2) Na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że służba innym i radość nie mogą iść w parze. Wystarczy jednak pomyśleć o dziecku chętnym do pomocy: cieszy się ono, gdy może „pomóc“ lub „służyć“. Bóg wie, że służba jest dla nas dobra.

Służba, dzielenie się, pomoc w parafii

„Naturalny“ człowiek niechętnie służy. Dotyczy to również „cielesnego“ chrześcijanina (czyli kogoś, kto bez Ducha Świętego próbuje żyć z Bogiem o własnych siłach). Dlatego zazwyczaj w zborze większość członków musi najpierw nabrać chęci do służby. Kluczowe znaczenie dla tej przemiany ma napełnienie Duchem Świętym, ponieważ powoduje ono zmianę postawy. Biblia bardzo wyraźnie mówi o tym zadaniu:„… On [Chrystus] “Jednych ustanowił apostołami, innych prorokami, jeszcze innych ewangelistami, a jeszcze innych pasterzami i nauczycielami Kościoła. Ich zadaniem jest przygotowanie wierzących do służby, aby budować Kościół, który jest Ciałem Chrystusa”.“ (List do Efezjan 4,11–12, GNB)

Zadaniem przywódców wspólnot i pastorów jest pouczenie członków swoich wspólnot, w jaki sposób mogą osiągnąć taką postawę gotowości do służby: muszą codziennie zapraszać Ducha Świętego, aby kierował ich myśleniem, planowaniem, odczuwaniem, wolą i działaniem. Wymaga to, by sami to praktykowali. Następnie powinni podkreślać, jak ważna jest dla nas wszystkich i dla życia wspólnoty służba Bogu i bliźnim. I wreszcie powinni oni prowadzić i szkolić członków swojej wspólnoty w wielu dziedzinach. W ten sposób Bóg pragnie błogosławić przywódców, a poprzez nich – wspólnotę. A dzięki służbie członków, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz wspólnoty, ma ona być budowana.

Służba, dawanie, pomoc w Biblii

W Biblii znajdujemy wiele fragmentów, które pokazują, że służba, dawanie i pomoc są przez Boga błogosławione.

„Dawajcie, a i wam będzie dane: miarą obfitą, natłoczoną, utrzęsioną i przepełnioną wyleje się wam na łono; bo tą samą miarą, jaką wy mierzycie, będzie wam zmierzone.“ (Łukasz 6,38 – tłumaczenie Menge’a)

„Kto hojnie rozdaje, staje się przy tym coraz bogatszy; kto zaś oszczędza bardziej, niż powinien, staje się przy tym coraz biedniejszy. Hojnemu wiedzie się dobrze i jest zadowolony; kto pomaga innym, sam otrzyma pomoc“.“ (Księga Przysłów 11,24–25 NLB)

„Kto okazuje miłosierdzie ubogiemu, ten pożycza Panu, a On mu odpłaci za dobro, które uczynił“.“ (Księga Przysłów 19,17)

„Pamiętajcie: kto sieje skąpo, ten zbierze skąpe plony. Ale kto sieje z pełnymi rękami, ten może liczyć na obfite zbiory. Każdy niech daje tyle, ile postanowił w swoim sercu. Niech nie żałuje tego, co daje, i niech nie daje tylko dlatego, że czuje się do tego zmuszony. Bóg miłuje radosnych dawców.“ (2 List do Koryntian 9,6–8; zob. także 9–15 GNB)

Oto jeszcze dwa cytaty autorstwa wybitnej znawczyni Biblii na temat „służby“:

„Kto odrzuca łaskę wspólnoty służby z Chrystusem, odrzuca tym samym jedyne wychowanie, które pozwala nam kiedyś uczestniczyć w Jego chwale“.“ (Wychowanie (Hamburg, 1954), s. 242; Edukacja, str. 264)

„Prawda, której nie przeżywa się i nie przekazuje innym, traci swoją życiodajną moc, swoją uzdrawiającą siłę. Jej błogosławieństwo można zachować tylko wtedy, gdy się nim dzieli“.“ (Droga do zdrowia, Winterswijk, str. 102 – poprzedni tytuł: Śladami wielkiego lekarza)

Oznacza to, że kto nie dzieli się z innymi, traci również to, co ma.

Część 2: STAN ZASTÓJU TO KROK W TYŁ

Dlaczego wielu wierzących nie odczuwa wzrostu w wierze? Dlaczego u wielu z nich wiara z czasem wręcz słabnie? Dlaczego wielu nie odczuwa już radości podczas czytania Biblii? I gdzie podział się u wielu z nich ogień pierwszej miłości?

Moim zdaniem odpowiedź jest tylko jedna: ponieważ prowadzą „cielesne życie chrześcijańskie“. Ponieważ zaniedbują swoją osobistą relację z Jezusem lub w ogóle jej nie nawiązali! Głęboka relacja z Jezusem, oparta na zaufaniu i miłości, chroni przed egoizmem i motywuje do służby innym. Dzięki temu z kolei sami jesteśmy błogosławieni!

Nie chodzi tu o intensywną działalność w służbie parafialnej, lecz o służbę kierowaną przez Ducha Świętego. Aby tak było, Jezus musi „grać pierwsze skrzypce“ w naszym życiu. Może to uczynić, jeśli poprzez Ducha Świętego zamieszkuje w naszych sercach.

Niestety wielu chrześcijan nie do końca to zrozumiało; wierzą, że muszą być aktywni w zborze, aby Bóg w ogóle mógł ich przyjąć jako swoje dzieci. Ale jest odwrotnie: kto naprawdę jest dzieckiem Bożym, ten z miłości i wdzięczności wobec Niego chętnie coś dla Niego robi. Motywuje go do tego życie w Duchu Świętym. Bóg ma dla każdego zadanie, a nawet kilka. Jeśli poprosimy Go, by wykorzystał nas w swojej służbie, On wskaże nam nasze zadanie (zadania)!

Ważne jest, aby każdy z nas zadał sobie pytanie: czy narodziłem się na nowo, czy jestem „w Chrystusie Jezusie“? Jeśli tak, to możemy być pewni jednego: Jezus Chrystus, któremu każdego ranka powierzamy nasze życie, mieszka w nas i będzie działał poprzez nas.

Jeśli na powyższe pytanie musimy odpowiedzieć „nie”, powinniśmy jak najszybciej powierzyć się Jezusowi w modlitwie, wyrażając gotowość podążania za Nim we wszystkim. Powinniśmy również prosić o „odnowa w Duchu Świętym“ (Tytus 3,5). Wtedy Jezus może zamieszkać w naszych sercach poprzez Ducha Świętego.

Codziennie poświęcaj wystarczająco dużo czasu na swoją relację z Jezusem i Duchem Świętym! Tylko to daje nam właściwe nastawienie i postawę, dzięki którym nasza miłość do Jezusa pozostaje żywa – lub zostaje na nowo odkryta. Tylko w ten sposób będziemy doświadczać radości z Boga i Jego Słowa. Tylko w ten sposób będziemy zbliżać się coraz bardziej do serca Boga.

„Samolubne życie prowadzi do zguby. Chciwość i żądza zysku oddzielają człowieka od źródła życia. Postawą szatana jest pragnienie posiadania wszystkiego, przywiązanie wszystkiego do siebie. Kto natomiast myśli tak jak Chrystus, ten pragnie dawać i angażować się dla dobra innych. (…) Dlatego Jezus mówi nam: “Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nikt nie żyje dzięki temu, że posiada wiele dóbr”.“ (Obrazy Królestwa Bożego, 4. wydanie (Lüneburg, 2003), s. 208 – COL 259)

Prawo służby – w skrócie!

„Wszystkie rzeczy w niebie i na ziemi głoszą, że całe życie podlega prawu służby. Wieczny Ojciec troszczy się o potrzeby każdej żywej istoty. Chrystus przyszedł na ziemię jako Ten, który służy. Aniołowie są duchami służebnymi, wysłanymi, by służyć tym, którzy mają odziedziczyć błogosławieństwo. W całej naturze panuje to prawo służby. (…) Tak jak każda rzecz w naturze służy życiu świata, tak samo zabezpiecza swoje własne. Dawajcie, a będzie wam dane – brzmi ta zasada, zapisana równie wyraźnie w naturze, jak i na kartach Pisma Świętego.“ (Wychowanie (Hamburg 1954), s. 94, Edukacja Ed 103.2.3 (egwwritings.org)

Praca w okresie, gdy zajmowałem się handlem

Przykład z czasów, gdy pracowałem w handlu, ma na celu zilustrowanie tej zasady służenia. Jako młody kupiec we Frankfurcie nad Menem brałem udział w kursie korespondencyjnym poświęconym planowaniu i racjonalnej organizacji pracy. W materiałach szkoleniowych nieustannie zachęcano nas, byśmy „szukali i oferowali korzyści dla naszych klientów. To właśnie dzięki tym korzyściom dla klientów zyskujemy ich lojalność, a z niej czerpiemy nasze zarobki, środki do życia i zysk. Im więcej korzyści oferujemy, tym większe będą nasze ‚plony korzyści‘. Autor kursu wyraźnie zrozumiał, że żyjemy zgodnie z zasadą służenia. Ujął to w swoim własnym słownictwie.

Byłem wówczas dyspozytorem w firmie spedycyjnej. Pewnego dnia poprosiłem dyrektora o zgodę na odwiedzenie kilku firm, ponieważ chciałem dowiedzieć się, jak możemy pozyskać je jako klientów dla naszej firmy spedycyjnej. Zgodził się na to. Sam był znakomitym sprzedawcą i stwierdził, że powinienem podarować szefowi działu spedycji każdej z tych firm przynajmniej paczkę papierosów. Zrobiłem to dwa razy, ale potem miałem wyrzuty sumienia, bo wiedziałem, że papierosy są bardzo szkodliwe dla zdrowia. Poprosiłem Boga o przebaczenie i obiecałem, że nigdy więcej tego nie zrobię. Modliłem się też, aby Bóg pomógł mi sprzedawać w właściwy sposób. W tym czasie z instytutu otrzymałem zalecenie, by przygotować się do pracy w terenie, korzystając z książki Żyj z pasją i wygrywaj autor: Frank Bettger.

Ta książka pomogła mi opracować zupełnie inną, całkowicie właściwą strategię sprzedaży.

W wielu fabrykach kierownik działu spedycji w ogóle nie chciał mnie przyjąć. Modliłem się i zastanawiałem się, co mogę zrobić. Zadzwoniłem do kierowników działów spedycji, którzy mnie nie przyjęli, i poprosiłem ich, aby jednak zgodzili się na rozmowę, abyśmy mogli ustalić, czy możemy zaoferować im korzyści, czy też nie. Powiedziałem: „Jeśli możemy zaoferować Państwu korzyści, których jeszcze nie mają Państwo, to z pewnością będą Państwo zainteresowani naszą współpracą. Jeśli jednak nie będziemy w stanie zaoferować Państwu żadnych korzyści, obiecuję, że nie przyjdę po raz drugi“. W rezultacie wszystkie firmy przyjęły mnie i udzieliły mi szczegółowych informacji na temat ilości oraz rodzaju wysyłanych przez nie towarów. Pod koniec rozmowy obiecałem, że wszystko dokładnie przeanalizuję, a następnie skontaktuję się z nimi ponownie. Po przeprowadzeniu analizy mogliśmy zaoferować prawie wszystkim firmom jedną lub więcej korzyści. W rezultacie prawie zawsze dochodziło do zawarcia umowy, początkowo na niewielką skalę, ograniczoną do obszaru, w którym mogliśmy zaoferować korzyści. Ponieważ jednak wykonywaliśmy bardzo dobrą pracę, nasz udział w działalności tych firm stawał się coraz większy. Bóg pobłogosławił moje dążenie do zapewnienia klientom tego, co najlepsze.

Psalm 1 zapowiada wielkie błogosławieństwo dla tego, kto nie „chodzi w gronie bezbożnych“ (np. rozdawanie papierosów), lecz przestrzega Słowa Bożego. Werset 3: „A cokolwiek robi, to mu się udaje.“ Możemy powiedzieć: Żyj z entuzjazmem i odnieś zwycięstwo dzięki Jezusowi.

Służba – przyjemność czy ciężar?

Większość ludzi kojarzy to słowo z służyć raczej słowem Obciążenie w połączeniu z tym słowem Pragnienie. Jak można to zmienić?

„Ten Służba dla Chrystusa oznacza żadnego wysiłku dla ludzi, którzy są mu całkowicie oddani. (…) Posłuszeństwo woli Bożej nie będzie dla nas uciążliwym obowiązkiem, gdy całkowicie poddamy się prowadzeniu Jego Ducha.“ (Skarbiec świadectw, tom 1, str. 325, 1TT 357.3)

To właśnie od naszej relacji z Chrystusem zależy, jak postrzegamy służbę. A nasze wewnętrzne nastawienie zależy z kolei od tego, czy jesteśmy napełnieni Duchem Świętym (Rz 8,5). Tylko dzięki ciągłemu przyjmowaniu Ducha Świętego Jezus może trwale mieszkać w naszych sercach. Sam Jezus mówi: „Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was.“ (Ewangelia św. Jana 15,4 – tłum. Menge) A jeśli on w nas pozostanie, będziemy mogli służyć z radością.

Dlatego tak ważne jest, abym codziennie podczas mojej osobistej porannej modlitwy podejmował kluczowe kroki:

› Zastanówmy się, czy popełniliśmy grzech. Jeśli tak, prośmy o skruchę, wyznajmy grzechy, nawróćmy się i prośmy o przebaczenie. Zazwyczaj nie będzie to grzech. Wówczas dziękujmy Bogu, że spełnił swoją obietnicę: „Kto narodził się z Boga, ten nie grzeszy; ale kogo Bóg zrodził, tego On strzeże, a zły nie ma do niego dostępu.“ (1 List św. Jana 5,18)

› Prosić Boga w wierze, czyli powołując się na obietnicę (np. Łk 11,13), aby Duch Święty mnie napełnił,

› Powiedzieć Jezusowi, że oddaję Mu całe swoje życie (Życie Jezusa, str. 675 [676]), oraz

› powierzę się opiece Boga (1 List św. Jana 5,18).

(Pomysły dotyczące tych kwestii znajdziesz w Kroki prowadzące do osobistego przebudzenia w rozdziale 5 „Przykładowa modlitwa“).

Jeśli Bóg wykorzystuje nas w swojej służbie, jeśli nas prowadzi, to powierza nam zadania, które dla nas przeznaczył. Ale On nie tylko wyznacza zadanie, lecz jednocześnie daje do tego zdolność!

(Warto przeczytać: Droga do Chrystusa, Rozdział 9: „Życie w służbie innym“)

Służyć – pod jarzmem Jezusa

Jezus mówi: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem; tak znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.“ (Ewangelia według św. Mateusza 11,29)

Najpierw wyjaśnijmy pojęcie „jarzmo“. Czym ono jest? Jarzmo to albo drążek nośny, który zakłada się na ramiona i który wyraźnie ułatwia noszenie ciężkich wiader. Łączy ono jednak również dwa zwierzęta pociągowe, aby wspólnie pracowały przed wozem lub pługiem. W ten sposób Jezus, posługując się tym obrazem, pragnie nas zachęcić do ścisłej współpracy z Nim. Jesteśmy niejako zaprzęgnięci razem z Jezusem. On pragnie połączyć się z nami, abyśmy wspólnie pełnili służbę. Cóż to za przywilej! Zaprasza nas, abyśmy uczyli się od Niego, ponieważ On jest Mistrzem.

W wersecie 30 znajdują się jeszcze następujące słowa otuchy: „Albowiem moje jarzmo jest łagodne, a mój ciężar lekki.“ Ten werset przypomina mi wyściełany drąg do noszenia i mówi mi, że Jezus nie będzie od nas wymagał zbyt wiele, jeśli razem z Nim „niesiemy jarzmo“. „Wyściółką“ tego jarzma są bowiem łagodność i pokora. Bo gdy jesteśmy mądralińcami i upieramy się przy swoim, sami niepotrzebnie utrudniamy sobie życie. Kto jest pokorny, ten zdaje sobie sprawę, że nie ponosi głównej odpowiedzialności i nie musi wszystkiego robić „sam i lepiej“. Świadomość, że Jezus nosi ten ciężar razem z nami, uspokaja i sprawia, że stajemy się życzliwi i łagodni. I właśnie dlatego mógł On powiedzieć, że ciężar, który mamy nieść, jest w rzeczywistości lekki.

Służba i świadectwo

Morris Venden wyjaśnia różnicę między służbą a świadectwem:

„Słowo Służba oznacza nasz Robić, podczas gdy to Świadectwo dać co ma z tym wspólnego, tacy, jacy jesteśmy i to, co mówimy. Dlaczego służymy innym? Chcemy im ułatwić życie, zrobić dla nich coś dobrego, aby poczuli, że są dla nas cenni i godni miłości. Być może dzięki tym dowodom miłości otworzą się na miłość Boga i łatwiej im będzie uwierzyć, że są przez Niego pożądani. W naszej posłudze możemy skutecznie świadczyć im o miłości Boga poprzez nasze postępowanie i czyny oraz opowiadać o tym, jak wspaniałego Przyjaciela i Zbawiciela znaleźliśmy w Jezusie“.“

(Głoszenie Chrystusa bez presji: „Co nam daje zaangażowanie na rzecz Jezusa?“ (Lüneburg, 2008), s. 33, Głoszenie Jezusa to nie coś, co robimy. To to, kim jesteśmy. Dlaczego mi tego nie powiedzieli? PPPA 2005)

Szczególna posługa: dawanie świadectwa

Dlaczego Jezus sprawia, że dzięki Duchowi Świętemu stajemy się Jego świadkami (Dzieje Apostolskie 1,8)? Duch Święty nas przemienia i obdarza nas cudownymi doświadczeniami. Kiedy opowiadamy o takim doświadczeniu, ma to ogromną siłę przekonywania.

Przykład: W Ewangelii według św. Marka 5,1-20 czytamy, że Jezus uzdrowił opętanego. Po uwolnieniu mężczyzna ten chciałby pozostać przy Jezusie. Chce dołączyć do Jezusa i Jego uczniów. Jednak Jezus mu na to nie pozwala, lecz powierza mu szczególne zadanie: „… Wróć do swoich bliskich i opowiedz im, co Bóg uczynił dla ciebie i jak okazał ci miłosierdzie.“ (werset 19 GNB) Co zrobił uzdrowiony? „Mężczyzna posłuchał i odszedł. Przemierzał okolice Dziesięciu Miast i wszędzie opowiadał o tym, co Jezus dla niego uczynił. Wszyscy byli zdumieni.“ (werset 20 GNB)

E.G. White wyjaśnia to w następujący sposób (nawiasem mówiąc: w Ewangelii Mateusza 8,28-34 mowa jest o dwóch mężczyznach):

„Głosili oni wszędzie zbawczą moc Jezusa i opowiadali, jak uwolnił ich od złych duchów. W ten sposób dzięki swojej działalności misyjnej otrzymali większe błogosławieństwo, niż gdyby pozostali przy Jezusie dla własnej korzyści. “Jeśli pomożemy szerzyć wielkie przesłanie Zbawiciela, zbliżymy się do Niego” (Ten Jedyny – Jezus Chrystus, str. 331)

Obaj uzdrowieni z radością wypełnili swoje zadanie. Dlaczego nie było to dla nich ciężarem? Ponieważ ich serca były pełne miłości i wdzięczności. Jak mówi przysłowie: „Czym serce jest pełne, tym usta się przepełniają!“. Nie tylko opowiedzieli swoim bliskim o tym, co Jezus dla nich uczynił, ale rozgłosili to w całej okolicy. Dlaczego?

Bardzo dobrą odpowiedź na to pytanie znajdziemy w książce Lepsza droga (E.G. White, wydanie poprawione), a na stronie 58 czytamy: „Tego zbawczego i przemieniającego przesłania nie można zatrzymać dla siebie. Kto jest odziany w sprawiedliwość Chrystusa i przepełniony świętą radością Jego Ducha, nie może o tym milczeć”. “Gdy doświadczyliśmy, jak łaskawy jest nasz Pan, mamy o czym opowiadać”.“

Tak, ci dwaj uzdrowieni mieli wiele do opowiedzenia! Byli pełni radości, ponieważ Jezus uwolnił ich spod władzy demonów. I chcieli dzielić swoją radość w miarę możliwości z wielu udostępnić. Dzięki temu doświadczyli dodatkowego błogosławieństwa: „… bo radość, którą dajemy, powraca do naszego serca!“

Słudzy Boga – współpracownicy aniołów

W tej służbie biorą udział również aniołowie:

„Wszyscy, którzy poświęcają się służbie Bogu, są ucieleśnieniem Jego pomocnej dłoni. Jesteście współpracownikami aniołów; a nawet lepiej: stanowią one ludzkie narzędzia, za pomocą których aniołowie realizują swoje zadanie.

Niebiańscy posłańcy przemawiają przez ich usta i działają poprzez ich ręce. Ludzcy współpracownicy, działając w porozumieniu z istotami niebiańskimi, czerpią korzyści z ich wychowania i doświadczenia. Który kierunek studiów uniwersyteckich może się równać z taką ścieżką edukacyjną?“ (Wychowanie (Hamburg, 1954), s. 249, Edukacja, str. 271).

Dajemy świadectwo w wielu sytuacjach. Również matka, która pokazuje swoim dzieciom, jak się modlić i jak zaufać Bogu, jest „ewangelistką“ i nie mniej ważną niż pastor przemawiający do tysięcy ludzi. Chrystus pragnie uczynić nas swoimi świadkami poprzez Ducha Świętego, aby inni ludzie znaleźli drogę do Niego.

Część 3: SŁUŻBA JEST ISTOTNYM ELEMENTEM PRAWDZIWEJ WIARY

W rozdziałach 24 i 25 Ewangelii według św. Mateusza Jezus przekazał nam cenne informacje dotyczące swojego powrotu. Najpierw mówi o znakach, a następnie o sposobie swojego przyjścia. Chociaż Jezus wspomniał o tych znakach, jego przyjście będzie dla nas tak nieoczekiwane „jak złodziej w nocy“. (Rozdział 24, wersety 43 i 44). Jezus mówi na ten temat: „Dlatego czuwajcie i bądźcie gotowi! Nie wiecie bowiem, kiedy przyjdzie wasz Pan“ (Rozdział 24, werset 42 Hfa).

Następnie Jezus na przykładach różnych przypowieści pokazuje, jak powinna wyglądać ta czujność i gotowość.

Dwa możliwe sposoby postępowania zarządcy (Mt 24,45-51):

Zarządca otrzymuje zadanie, by podczas nieobecności swojego pana opiekować się pozostałymi pracownikami. Gdy pan powróci i zastanie go sumiennie wykonującego swoje obowiązki, powierzy temu godnemu zaufania człowiekowi większą odpowiedzialność.

Jeśli jednak ten zarządca jest niegodny zaufania i uważa, że ma jeszcze mnóstwo czasu do powrotu swojego szefa, i zamiast zapewnić pracownikom środki niezbędne do utrzymania, znęca się nad nimi, czeka go zły koniec.

Jezus pokazuje nam tutaj, że powinniśmy wiernie i rzetelnie wypełniać nasze obowiązki oraz zawsze traktować naszych bliźnich z miłością i szacunkiem. W ten sposób będziemy zawsze gotowi na Jego przyjście.

Dwie grupy druhen (Mt 25,1-13):

Dziesięć druhen czeka na pana młodego. Chcą mu towarzyszyć przez pozostałą część drogi do domu panny młodej. Swoimi lampami oliwnymi chcą oświetlić ciemną drogę. Pięć z dziewcząt ma ze sobą małe dzbanuszki z zapasem oliwy na wypadek, gdyby ta się skończyła. Pozostałe pięć nie zadbało o zapas. Jednak przybycie pana młodego się opóźnia. Wszystkie są zmęczone i zasypiają. Kiedy nagle o północy pojawia się pan młody, wszystkie budzą się i zapalają swoje lampy.

Rozważne dziewczęta mają wystarczające zapasy oliwy. Natomiast lampy pozostałych dziewcząt świecą tylko przez chwilę, a potem gasną. Chcą po drodze szybko zaopatrzyć się w oliwę, ale kiedy docierają do sali balowej, drzwi są zamknięte. Oblubieniec ich nie zna i nie wpuszcza ich do środka.

Jezus pokazuje nam tutaj, że musimy być w wystarczającym stopniu napełnieni Duchem Świętym. Nie wystarczy mieć tylko odrobinę Ducha Świętego. Oznacza to, że potrzebujemy całkowicie osobistej, bliskiej przyjaźni z Jezusem, który poprzez Ducha Świętego mieszka w nas, abyśmy byli naprawdę przygotowani na Jego przyjście.

Zarządzanie powierzonymi środkami (Mt 25,14-30):

Pewien biznesmen zamierzał wyjechać, więc przed wyjazdem zwołał swoich pracowników i podzielił między nich swój majątek. Podczas jego nieobecności każdy miał zarządzać przydzielonymi pieniędzmi i pomnażać je. Dwóch z nich pracowicie zarządzało pieniędzmi i osiągnęło dzięki temu spore zyski. Trzeci jednak ukrył pieniądze. Po powrocie biznesmen nagrodził dwóch pracowitych mężczyzn, powierzając im większą odpowiedzialność. Trzeciego zapytał, dlaczego nie zdeponował przynajmniej pieniędzy w banku, aby uzyskać odsetki. Jednak ten człowiek miał zupełnie błędne wyobrażenie o swoim szefie. Nie ufał mu i zarzucał mu wykorzystywanie innych oraz niesprawiedliwe traktowanie. Nic dziwnego, że ten człowiek został zwolniony!

Jezus pokazuje nam tutaj, że nasza służba dla Niego i dla naszych bliźnich wynika z musi nastąpić przy prawidłowych ustawieniach. Każdy, kto służy Bogu z miłości i zaufania, jest serdecznie mile widziany w nowym świecie Boga.

„Centnary, które Chrystus powierzył swojemu Kościołowi, to przede wszystkim dary i błogosławieństwa Ducha Świętego. Oprócz tego chodzi tu o wszystkie zdolności – zarówno świeckie, jak i duchowe – które posiadamy z natury lub które nabyliśmy. Wszystkie one powinny być wykorzystywane w służbie dla Chrystusa.“ (Obrazy przedstawiające Królestwo Boże, str. 266–268)

Sąd Ostateczny (Mt 25,31-46):

Kiedy Jezus powróci, podzieli ludzi na dwie grupy, tak jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej stronie. Są to wszyscy, którzy bezinteresownie „służyli“ swoim bliźnim, okazując im praktyczną miłość bliźniego. Pozostałych postawi po lewej stronie. Są to wszyscy, którzy nie pomogli swoim bliźnim, gdy ci potrzebowali pomocy.

W wersecie 40 Jezus mówi: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych braci, mnie uczyniliście.“ Jezus pokazuje nam tutaj, że Jego prawdziwi naśladowcy w sposób całkowicie naturalny czynią swoim bliźnim wyłącznie dobro. Stało się to dla nich „drugą naturą“. Często nawet nie są tego świadomi!

Słowa Jezusa – że gdy służymy innym, zrobić to dla niego – powinno pozytywnie wpłynąć na nasze podejście do służby, a tym samym na nasze relacje z innymi. Wyobraź sobie, że mógłbyś zaprosić Jezusa na posiłek lub odwiedzić Go w szpitalu albo w więzieniu! Jezus powiedział, że właśnie to robimy, gdy okazujemy te miłosierne usługi ludziom w naszym otoczeniu. To wspaniała okazja, by również Jezusowi pokazać, jak bardzo Go kochamy i czcimy! (według Przewodnik do studiowania Biblii, III kwartał 2019 r., s. 100, „Cokolwiek uczyniliście tym najmniejszym“ – 22 sierpnia)

Czy musimy zasłużyć sobie na niebo?

NIE!!! Jesteśmy zbawieni dzięki łasce: „Albowiem z łaski zostaliście zbawieni przez wiarę, a to nie z was samych: jest to dar Boży, a nie z uczynków, aby nikt się nie chlubił.“ (List do Efezjan 2,8–9)

Tekst jasno mówi, że Bóg zbawił nas z łaski! Naszym zadaniem jest przyjęcie tego daru łaski z ufnością. Zbawienie więc już się dokonało; my zostali uratowani w momencie naszego całkowitego oddania się Jezusowi. Wiara oznacza, zgodnie z Biblią powierzyć się. Jeśli pozostaniemy w tej relacji opartej na zaufaniu, będziemy zbawieni. A nasze pragnienie służenia jest owocem, konsekwencją naszego zbawienia.

Dodajmy do tego jeszcze fragment z Listu do Rzymian 8,24: „Bo jesteśmy zbawieni, ale tylko dzięki nadziei.“ Co to oznacza? Zostaliśmy wprawdzie zbawieni, ale Bóg nie przykuł nas do siebie. W każdej chwili możemy się z tej więzi uwolnić. Biblia mówi, że przed powrotem Jezusa w niebie zostanie „sprawdzone“, kto ma relację z Jego niebiańskim Ojcem, a kto nie (zob. Ewangelia według św. Mateusza 22,1-14).

Podsumujmy, jakie skutki niesie ze sobą służba

Uczniowie przepełnieni Duchem Świętym i poświęceni Chrystusowi czerpią z swojej służby radość i siłę, rozwijają swoje umiejętności praktyczne, umysłowe i duchowe; a ich charakter kształtuje się pozytywnie zgodnie z wolą Boga, dla ich własnego dobra. Egoizm krok po kroku traci swoją moc. A ja jestem chroniony przed wiotczeniem lub utratą wiary. Moje życie staje się atrakcyjne dla innych ludzi. Mogą oni dostrzec we mnie inny, pociągający styl życia. Stwarza to dobre warunki dla mojego świadectwa: opowiadam, co Jezus uczynił dla mnie i we mnie. Moja służba pomaga innym, dzięki czemu następuje u nich poprawa lub ulga. Cieszą się ze mnie. A szansa, że odbiorca otworzy swoje serce na Ewangelię, staje się większa. Opowiada o tym dalej, a błogosławieństwo się pomnaża.

Przyjrzyjmy się teraz postawie, która przynosi nam ogromną ulgę w wielu sprawach życia: gotowości do naśladowania naszego Pana Jezusa we wszystkim – a to obejmuje służbę, dawanie, pomaganie i błogosławienie. Dla Boga nie liczy się wielkość daru ani ilość czasu i sił, które w to wkładamy, ale nasze radosne „tak”. On cieszy się z tego, co każdy może ofiarować, i nie oczekuje od nas niczego, czego nie mamy (2 Kor 8,12 Hfa).

Dlatego każdego ranka modlę się: „Ojcze w niebie, spraw, abym był gotów na wszystko, czego Ty pragniesz”. List do Hebrajczyków 13,20–21: Bóg pokoju… niech sprawi, byście byli zdolni do wszelkiego dobra, byście pełnili Jego wolę, i niech ukształtuje w nas to, co Mu się podoba, przez Jezusa Chrystusa. … Bóg sprawia, że robię to z własnej woli i z radością.

Część 4: ŻYCIE JEZUSA – NIEZRÓWNANY PRZYKŁAD

Jezus był wspaniałym przykładem takiego stylu życia. Biblia nazywa go tak: „Służcie sobie nawzajem z miłością.“ (List do Galatów 5,13)

Niestety, uczniowie przez ponad trzy lata spędzone z Jezusem nie zrozumieli tego jeszcze wystarczająco dobrze. Nawet w ostatnich dniach życia Jezusa na ziemi spierali się między sobą, który z nich jest największy. Jednak w swojej miłości i mądrości Jezus nie wszczął z nimi sporu na ten temat. Założył fartuch i umył stopy każdemu z nich. Nigdy nie zapomnieli tego przykładu. Otworzył im on oczy na ich egoizm i głęboką miłość Jezusa.

Bardzo się zawstydzili i zrozumieli, co Jezus chciał przez to powiedzieć!

Jezus pragnie, aby ta symboliczna posługa była praktykowana również w przyszłości, ponieważ powiedział: Ewangelia według św. Jana 13,14-17 Hfa:

„Skoro nawet ja, wasz Nauczyciel i Pan, umyłem wam nogi, to i wy również powinniście myć sobie nawzajem stopy. W ten sposób wam to dał wam przykład, za którym powinniście podążać. Postępujcie tak samo! … Teraz już to wiecie i możecie się czuć szczęśliwi, jeśli będziecie postępować zgodnie z tymi zasadami.“

Po tym obmyciu nóg nastąpiła ostatnia wspólna Wieczerza Pańska. Widzimy, że Jezus nie tylko udzielił nauczania swoim uczniom, ale jednocześnie ustanowił symboliczny obrzęd obmywania nóg – przed Wieczerzą Pańską – dla swojego Kościoła. Dla tego, kto jest napełniony Duchem Świętym, obmywanie nóg i Wieczerza Pańska nigdy nie mogą stać się zwykłą formalnością, lecz nieustanną nauką będzie: „Służcie sobie nawzajem z miłością“.“

Dlaczego dochodzi do napięć i kłótni?

Dlaczego w rodzinach dochodzi do napięć i kłótni? Czy w tle kryje się pytanie: kto jest najważniejszy? Kto tu rządzi? Dlaczego dochodzi do rozwodów?

Bo każdy chce decydować i mieć rację? I nie potrafi ustąpić ani poprosić o wybaczenie?

Czy to możliwe, że my również nie zrozumieliśmy jeszcze prawdziwego znaczenia obmywania nóg? Przypomina nam ono bowiem o naszym chrzcie, podczas którego Jezus „obmył“ nas wszystkich, a tym samym przebaczył nam wszystko i pojednał nas z Bogiem. Tak samo powinniśmy sobie nawzajem przebaczać i pojednwać się ze sobą. Jako symbol tej gotowości myjemy sobie nawzajem – nie, nie głowy! – ale stopy!

Jezus pragnie, abyśmy poprzez pełną miłości służbę, przepełnieni Duchem Świętym (Rz 5,5), stali się błogosławieństwem dla innych. A to błogosławieństwo powraca do nas, sumując się, mnożąc, a nawet potęgując! 

Styl życia, który budzi podziw! Cudowna droga! Chcemy nią podążać w mocy i radości Bożej.

ZADZWOŃ CZAT